Dzienne archiwum: 6 czerwca 2019

Małpa Pana Boga

Przez Polskę przechodzą różne nawałnice i kataklizmy. Na przykład w sobotę 25 maja przez Gdańsk przeszedł Trójmiejski Marsz Równości. W poprzednich latach też przechodził, tym razem jednak zawierał pewną nowość. Wśród transparentów i tablic o zwyczajowo prowokacyjnej treści pojawiła się grafika waginy, niesiona na drzewcu niczym monstrancja. Wokół tej karykatury Najświętszego Sakramentu grupa osób z tęczowymi aureolami nad głowami parodiowała dziewczynki na procesji Bożego Ciała.

Jasne, że nie takie obrazki widuje się na paradach za zachodnią granicą. Lobby homoseksualne nie odważało się jednak tej granicy przesuwać za linię Odry. Jeśli tym razem się odważyło, to dlatego, że ktoś tam u nich uznał, że w Polsce nastały już właściwe warunki.

Ci ludzie, przekonani o konieczności powtórzenia się u nas scenariusza irlandzkiego, chyba jednak zanadto się pośpieszyli. Pewnie pomyśleli, że Polacy, słusznie oburzeni ujawnionymi grzechami niektórych ludzi Kościoła, odwrócili się od Chrystusa. A skoro tak, to do kogo pójdą? Do nich przecież!

Uznali więc, że nastał już czas, aby i u nas odsłonić to oblicze – a raczej inną część ciała – które od dawna pokazują gdzie indziej. Bo nad Wisłą dotąd się nieco hamowali. Nie było tak obscenicznych obrazków jak tam, a i hasła były nieco bardziej stonowane. Nadal zresztą nie jest to jeszcze to, na co ich stać (gołych pajaców z piórami wystającymi z drugiej strony medalu jeszcze u nas nie widać), ale tendencja w tym kierunku jest wyraźna.

Ale co to właściwie za kierunek? Jaka jest jego istota? Wagina na kiju wiele o tym mówi: istotą jest małpowanie.

Mówi się, że diabeł to małpa Pana Boga. On niczego nie tworzy, tylko udaje. Powtarza, ale nie na zasadzie wiernego naśladowania, lecz parodii. Tu widać to wyraźnie. Nieprzypadkowo manifestacje środowisk odżegnujących się od moralności chrześcijańskiej najchętniej sięgają po symbolikę religijną – rzecz jasna po to, żeby ją wykrzywić, podeptać i opluć. No bo po jaką mają sięgać? Własnej nie mają. Ich ideologia jest oparta na proteście i buncie wobec tego, co święte. To rodzaj rewolucji, której celem jest zdobycie rządu dusz, a potem rządzenie tymi duszami na podstawie przejętego „majątku”.

Sprawa z Gdańska dobrze pokazuje, jaki świat ma powstać na gruzach Kościoła: taki niby-kościół z niby-ewangelią. Wszystko ma tam być uproszczone: nie będzie potrzeby szanowania innych ludzi, bo nikt nie będzie szanował sam siebie. Nie będzie potrzeby przyodziewania nagich, bo nagość będzie stanem pożądanym w każdym znaczeniu. Nie będzie trzeba odwiedzać chorych, bo się im pomogło „godnie odejść”. I tak dalej.

Niebawem „marsz” ma przejść przed Jasną Górą. No właśnie – ci ludzie nie potrafią się zdobyć na oryginalność. Małpowanie potrzebuje religii.

Dialog inaczej

Zofia Klepacka, wielokrotna medalistka w windsurfingu, ośmieliła się wyrazić oburzenie warszawską „Deklaracją LGBT+”. Powołała się m.in. na prawo rodziców do wychowania swoich dzieci. Wywołało to furię środowisk „postępu”. Doszło do tego, że pojawił się apel o wykreślenie Klepackiej z kadry narodowej za „homofobię” i „mowę nienawiści”. Oto jak wygląda szacunek dla odmiennych poglądów w wydaniu ideologicznej lewicy.•

Wyspa „postępu”

Islandzki parlament przegłosował ustawę umożliwiającą dokonywanie aborcji na życzenie do 22. tygodnia ciąży. Przeprowadzony na wyspie sondaż wykazał, że 50,6 proc. obywateli popiera możliwość zabicia dziecka do 22. tygodnia ciąży, podczas gdy 34,3 proc. sprzeciwia się temu. „Droga była długa, ale dziś otrzymujemy jedno z najbardziej postępowych rozwiązań na świecie w odniesieniu do prawa kobiet o samostanowieniu” – powiedziała islandzka minister zdrowia Svandís Svavarsdóttir. Zaznaczyła, że popiera tę zmianę w prawie całym sercem. „Uważam, że jest to ogromny krok naprzód w kierunku wolności jednostki” – stwierdziła. Wynikałoby z tego, że istotą wolności jednostki jest swoboda pozbywania się innych jednostek. Cóż, możliwe, że to jedno z najbardziej postępowych rozwiązań na świecie. Wychodzi jednak na to, że teraz w kwestii demografii istnieją już tylko dwa rodzaje rozwiązań: „postępowe” albo szczęśliwe.•

Franciszek Kucharczak

Artykuł pochodzi z portalu gosc.pl (info admin)