Dzienne archiwum: 9 maja 2019

Wybrakowana tęcza…

Tęcza składa się z siedmiu kolorów. Gejowska z sześciu. Szczegół?

Symbol tęczy od czasu do czasu rzucał mi się w oczy. Jeździłem ostatnio troszkę po Europie. Od czasów imprezy gay pride w San Francisco w 1978 roku symbol zyskał nowe znaczenie. Utożsamia się z nim przede wszystkim ruch społeczny lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych. Tęczowymi flagami wymachują uczestnicy Parad Równości, znajdziemy ją przy wejściach do lokali gay-friendly.

Zacząłem liczyć kolory. Naturalna tęcza składa się z siedmiu kolorów. Gejowska… z sześciu. Dla większości jest to nieistotny szczegół, dla mnie ważny symbol.

Ważna jest nie tylko sama „szóstka” – dla biblijnego Izraela liczba niedoskonałości, braku pełni – ale i to, że z symbolu LGTB wykasowano kolor indygo, uznawany za symbol… Jezusa Chrystusa. Ot, ciekawostka.

W Biblii tęcza jest symbolem przymierza pomiędzy Bogiem i człowiekiem, obietnicą, którą usłyszał Noe. „Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną a ziemią – czytamy w Księdze Rodzaju”.

W Apokalipsie czytamy: „A Zasiadający był podobny z wyglądu do jaspisu i do krwawnika, a tęcza dokoła tronu, podobna z wyglądu do szmaragdu”. Jaspis jest koloru zakrzepłej krwi, ale ma zielone inkluzje, żyłki. Są z tej samej substancji, ale innego koloru. A krwawnik jest zielonym kamieniem, który ma czerwone inkluzje. Jedna rzeczywistość, która ma dwie natury. Jak Jezus: jedna osoba, ale dwie natury – opowiada o. Augustyn Pelanowski. – Kościół widział w symbolu tęczy samą Maryję. Ta tęcza w oryginale to berakot (od słowa hebrajskiego „piorun” – barak). To skręcone pioruny, które już nie rażą, nie są już karą.

– Miriam jest tęczą? – przerywam paulinowi. – Czy nie jest kpiną Złego, który nie mając mocy stwórczej, małpuje, kradnie, odwraca znaczenie symboli, że tęczę widzimy na zadymach, w czasie których manifestuje się grzech?

– Zły ma potrzebę ironizowania, wyszydzenia świętej rzeczywistości, ośmieszenia jej, bluźnienia – odpowiada Pelanowski. – Czy to przypadek, że niektórzy transwestyci przybierają sobie imię Miriam?

Gejowskiej tęczy brakuje siódmego koloru. Siódemka staje się szóstką. Pełnia – brakiem. Tak dzieje się zawsze, gdy człowiek chce udowodnić Bogu, kto tu rozdaje karty.

Autorem artykułu jest p. Marcin Jakimowicz.

Artykuł pochodzi z portalu gosc.p,l (info admin)

Bohater Tottenhamu: Dla Boga nie ma nic niemożliwego

Lucas Moura, który trzema golami we wczorajszym meczu z Ajaxem dał Tottenhamowi awans do finału Ligi Mistrzów, skomentował to na Twitterze, wysyłając ze stadionu w Amsterdamie zdanie z Ewangelii według św. Łukasza: „Dla Boga nie ma nic niemożliwego”. Także wcześniej brazylijski piłkarz dawał świadectwo swej chrześcijańskiej wierze i nawróceniu.

Ten 26-letni Brazylijczyk pochodzi z ubogiej rodziny z Sao Paulo. Żył otoczony przestępczością, ale wychowywał się w dobrej, katolickiej rodzinie. Młody Lucas nie był jednak osobą praktykującą.

Przełom nastąpił po opuszczeniu Brazylii w 2013 r. – Po przyjeździe do Francji (Moura grał z Grzegorzem Krychowiakiem w Paris Saint-Germain – przyp. JD) spotkałem ludzi, którzy w bardzo prosty i bardzo mądry sposób ukazali mi Słowo Boże, Biblię, opowiedzieli mi więcej o Jezusie. Zbiegło się to w czasie z z moimi trudnościami. Tęskniłem za domem, tęskniłem za Brazylią, wiele rozmyślałem. Zainteresowałem się tym, co mówili ci ludzie, więc zacząłem czytać Biblię i pojmować Bożą miłość do mnie – mówił Lucas Moura serwisowi Cross the Line.

– Teraz mogę spokojnie powiedzieć, że wszystkie moje wątpliwości, jakie miałem w stosunku do Boga, Biblii, świata, stworzenia, praktycznie znikły. Jestem osoba spokojniejszą, żyję w pokoju z sobą i moją przyszłością. Wiem, że Bóg daje mi bezpieczeństwo, pocieszenie i pozwala mi być szczęśliwym – mówi piłkarz, który także po porażce w pierwszym meczu z Ajaksem opublikował twit z hasztagiem #GODISALWAYSGOOD (Bóg jest zawsze dobry).

– Wierzę, że Bóg ma dla mnie coś w piłce nożnej i modlę się, żebym potrafił zachęcić i wpłynąć na ludzi na mojej drodze – mówił piłkarz dwa lata temu.

– Chciałbym być zapamiętany jako człowiek Boży – dodał przyszły zdobywca hat-tricka w meczu w Amsterdamie.

Przyznał, że nie jest łatwo być chrześcijaninem nie tylko w zawodowym futbolu, ale nie jest łatwo być chrześcijaninem w ogóle. Bo świat oferuje wiele rzeczy, które przyciągają uwagę człowieka.

– Nigdy jednak nie zamieniłbym życia Chrystusa na nic innego, na całe bogactwo tego świata, ponieważ wiem, że w Chrystusie będę miał znacznie więcej i wiem, że w Chrystusie zwycięstwo jest o wiele większe i nic nigdy go nie zastąpi. Życie wieczne z Jezusem w niebie, życie w chwale, życie w niebie – nic mi tego nie zastąpi – stwierdził Lucas Moura.

Jego ulubionym fragmentem Biblii jest Psalm 139 („Panie, przenikasz i znasz mnie, Ty wiesz, kiedy siadam i wstaję. Z daleka przenikasz moje zamysły, widzisz moje działanie i mój spoczynek i wszystkie moje drogi są Ci znane…”).

Zaś jego ulubioną postacią biblijną jest Dawid – drobny chłopak, który powalił potężnego Ajaksa…, przepraszam…, Goliata.

„The best moment of my life!” Lucas Moura hat-trick sends Spurs to Champions League final